Grupówka to iluzja bezpieczeństwa

Stwierdzenie „grupówka to iluzja bezpieczeństwa” brzmi kontrowersyjnie, ale w praktyce bardzo często okazuje się prawdziwe.

Ale jeszcze bardziej kontrowersyjne jest to, jak wiele osób żyje w przekonaniu, że są zabezpieczeni finansowo… tylko dlatego, że mają ubezpieczenie z pracy.

Wiesz co obejmuje Twoja polisa grupowa, którą mają wszyscy w Twojej pracy? Widziałeś ją kiedykolwiek? Większość moich klientów nigdy nie widziało tej polisy na oczy.

Czasem spojrzą na tabelę świadczeń, zobaczą wysoką sumę ubezpieczenia na wypadek śmierci i uznają, że to solidne zabezpieczenie.

Czy rzeczywiście tak jest?

I tak. I nie.

Tak, bo jakieś zabezpieczenie jest. Nie, bo w znakomitej większości przypadków te polisy nie są dostosowane do prawdziwych potrzeb osób, które są nimi objęte.

Kolejnym problemem jest to, że wiele osób przystępuje do takich polis bez znajomości warunków, ograniczeń i wyłączeń odpowiedzialności.

A później pojawia się rozczarowanie.

Bo kiedy dochodzi do sytuacji, w której ktoś oczekuje wypłaty świadczenia, okazuje się, że polisa akurat tego zdarzenia nie obejmuje.

I właśnie stąd często biorą się opinie, że „ubezpieczenia nie działają”.

Działają.
Pod warunkiem, że są dobrze dopasowane i świadomie wybrane.

Wyobraź sobie 7-osobową rodzinę, która kupuje małe, dwuosobowe auto.

Czy to nadal samochód? Tak.
Czy da się nim dojechać z punktu A do punktu B? Oczywiście.

Ale czy odpowiada realnym potrzebom tej rodziny? Nie.

Rozumiesz?

Problem  leży w tym, że wiele osób nie wie nawet:

  • jaki ma zakres,
  • jakie są sumy ubezpieczenia,
  • czego polisa nie obejmuje,
  • ani co stanie się z ochroną po zmianie pracy.

I właśnie tutaj zaczyna się iluzja bezpieczeństwa.

Bo grupówka bardzo często jest dodatkiem, a nie realnym planem bezpieczeństwa na trudne sytuacje.

Dopiero przy poważnej chorobie, pobycie w szpitalu albo śmierci bliskiej osoby okazuje się, że świadczenia są symboliczne w porównaniu do realnych kosztów.

Kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych może brzmieć dobrze na papierze.
Ale czy realnie zabezpiecza rodzinę, kredyt, dzieci i codzienne wydatki?

Do tego ochrona zwykle jest powiązana z miejscem pracy.
Zmiana pracy, działalność gospodarcza, utrata zatrudnienia czy zakończenie programu w firmie mogą sprawić, że ochrona po prostu znika. I nagle okazuje się, że jest za późno na zawarcie nowego ubezpieczenia z wielu powodów, np. choroby, która pojawiła się w tak zwanym międzyczasie.

Nie twierdzę, że grupówki są złe.
Często są dobrym dodatkiem. No i przede wszystkim zawsze lepiej coś mieć niż nie mieć nic, ale…

Problem zaczyna się wtedy, gdy stają się jedynym zabezpieczeniem i dają poczucie pełnego bezpieczeństwa, którego realnie nie ma.

Bo prawdziwe bezpieczeństwo finansowe nie polega na „posiadaniu jakiejkolwiek polisy”.

Polega na świadomym dopasowaniu ochrony do życia, zobowiązań i ludzi, których chcesz zabezpieczyć.

Załóżmy, że jednak masz tą polisę przed sobą.

Widzisz wysokie kwoty na początku tabeli świadczeń.
50 tys. zł.
100 tys. zł.
200 tys. zł.

Brzmi dobrze?

Tylko czy sprawdziłeś, czego dokładnie dotyczą te kwoty?

Zobacz:

  • śmierć w wyniku wypadku w pracy – 50 tys. zł
  • śmierć w wyniku wypadku komunikacyjnego – 50 tys. zł
  • śmierć w wyniku wypadku komunikacyjnego przy pracy – 100 tys. zł
  • śmierć w wyniku wypadku – 50 tys. zł

i dalej…

  • śmierć  – 10 tys. zł

Widzisz różnicę?

I tutaj wiele osób po raz pierwszy zauważa różnicę między „wysokimi sumami w tabeli” a realnym zabezpieczeniem rodziny.

Wyobraź sobie, że masz kredyt na 300 tys. zł, a Twoja rodzina po śmierci dostanie… 10 tys. zł i powiedz mi: Jak żyć?

Nie wiesz, co realnie obejmuje Twoja grupówka? Warto to sprawdzić zanim będzie potrzebna.